iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Historia pewnego paragonu

 Kupiłam trzy sosy, do jednego konkursu. Specjałnie poszłam do Żabki, bo w moim miasteczku tylko tam je można dostać. Specjalnie kupiłam trzy, bo mi był potrzebny paragon na trzy produkty. Paragon wzięłam, pooglądałam, czy na pewno wszystko w porządku, schowałam do portfela. Wróciłam do domu i chciałam wysłać zgłoszenie do konkursu. Zaglądam do portfela - nie ma. Poprzetrząsałam wszystkie przegródki, powyciągałam kwitki - jak kamień w wodę. Wybebeszyłam torebkę. Przepadł. To było wczoraj. Nerwy jeszcze mnie do dziś trzymały, bo albo będę musiała kupić kolejne trzy sosy (jeden mi na miesiąc starczy) albo odpuscić sobie konkurs.  Dziś zachodzę do sklepu po chleb, wyciagam 20 złotych, a tam paragon. Zawinięty w tą dwudziestkę, którą dostałam wczoraj z resztą. Kilka razy ją przekładałam i przez mysl mi nie przeszło, żeby rozwinąć. To dobrze jeszcze, że poszłam po chleb a nie po te sosy.

Komentarzy: 0
Gracz rekin biznesu

Ma własną działalność gospodarczą. Najczęściej sklep, lub handel obwoźny. Kupuje produkty "na tony", a później sprzedaje we własnym sklepie.  Właściwie nikt się do tego nie przyznaje, ale są pewne poszlaki, które na to wskazują. Nie lubię takich. Nawet gracz zawodowy musi się liczyć z tym ile kupi, bo później trzeba to sprzedać na allegro. A taki rekin się nie przejmuje, wstawi do sklepu i jeszcze na tym zarobi. Takie osoby często wygrywają w konkursach losowanych, czasem na całe rodziny. Później inni gracze się dziwią, jak to możliwe, że to pewnie oszustwo, może rodzina pań z agencji, lub sponsora. Może, a ja myślę, ze to jednak taka rekinia rodzinka. Niemożliwe? Kilka przykładów: 

Sytuacja, której byłam świadkiem. Parę lat temu była promocja Delicji. W opakowaniach można było znaleźć biżuterię. Weszłam do sklepu właśnie po te ciastka. Sprzedawczyni (właścicielka) zdejmowała właśnie z wagi paczkę, odłożyła ją na kupkę leżącą przy kasie. Ja dostałam paczkę z tej właśnie kupki. Czy takie przeważanie paczek jej coś dało - nie wiem. Możliwe, że organizator to przewidział i jakoś zapobiegł różnicy w wadze paczki. W tym samym sklepie zawsze etykiety z promocyjnego piwa (kiedyś była taka, ze trzeba było zbierać tylne etykiety) spadały w lodówce. Z niedawnejszych przypadków - w innym sklepie po zakończeniu promocji sosów Łowicza pojawiły się słoiki z naklejkami, które wyglądały na odklejone i ponownie przyklejone. Na moje pytanie co te naklejki takie odklejane, usłyszałam, że sprzedawczyni nie wie, ale promocja się już skończyła więc nie powinno mi to przeszkadzać. Co ciekawe w tym sklepie w trakcie promocji te sosy były tylko w słoikach niepromocyjnych. Mogłabym opisać jeszcze kilka podobnych zdarzeń, ale już nie pamiętam dokładnie szczegółów.

Sytuacje, o których słyszałam/czytałam. Kiedyś przy okazji jakiejś promocji proszku w realu, ktoś opowiadał, że jego kolega kupił 100 proszków. Dostał tyle kuponów, wypełnił i wrzucił do skrzynki. Samochodu nie wygrał. Odpowiedź na pytanie co teraz zrobi z taką ilością proszków, brzmiała że ojciec ma sklep to wstawi u siebie. 

Ostatnio w "Kochanie przez gotowanie" można było wysyłać faktury - klienci indywidualni dostają paragony. Można mając paragon na trzy produkty można było wysłać 1 sms, mając fakturę na 3000 produktów, można wysłać 1000 sms. Pewna osoba, która wygrała aparat przyznała się, że wysłała 1500 zgłoszeń. Na pytanie co zrobi z taką ilością produktów nie odpowiedziała. Niektórzy przypuszczali, że wogóle ich nie kupiła, tylko wysyłała smsy mając jeden paragon. Ja jednak przypuszczam, że to właśnie taki rekin. Jeśli ktoś ryzykuje grę bez paragonu musi liczyć się z tym, że organizator zażąda ich tyle ile sms się wysłało. 100 czy 200 zł łatwo wtedy przeboleć i odpuścić. 1500 zł plus vat raczej nikt nie wyda.

Komentarzy: 0
Imiona

 Miało być tylko o konkursach, ale czasem zdarza się coś, co warto uwiecznić mimo, że nie jest związane z konkursami.

Niedawno byłam świadkiem potrójnego chrztu, t.j. to nie były trojaczki, a trzy rodziny chrzciły dzieci w czasie tej samej mszy. Szczęka mi opadła gdy ksiądz zapytał "Jakie imiona wybraliście dla swojego dziecka, a następnie podchodził z mikrofonem do każdego z rodziców. Odpowiedzi: "Amelia, Anastazja", "Patryk, Filip", "Nina, Sabina"

Komentarzy: 0
Gracz drobny kombinator

Takich graczy uważam raczej za szkodniki. A to dlatego, że przez nich organizatorzy często wprowadzają dodatkowe wymagania i zabezpieczenia. Utrudnia to później uczciwe granie, a na oszustów często nie pomaga, bo oni i tak znajdą sposób.

Drobny kombinator może być zarówno zawodowcem, jak i amatorem. Cechuje go jedno - chce wygrać ponosząc możliwie najmniejsze nakłady czasu, pieniędzy, pracy czy inwencji. Wysyła cudze prace na konkursy opisowe i inne "twórcze". Ingeruje w kod programu w grach, aby jego wynik był najlepszy. Korzysta ze zmiennego IP w konkursach "klikanych". W promocyjnych wysyła sms-y nie kupując wymaganych produktów. Gra na "psa, kota i chomika" czyli na wymyślone dane w konkursach gdzie jedna osoba może wygrać tylko raz. Zrywa kody z promocyjnych produktów w sklepach.  Wszystkich sposobów oszukiwania pewnie nie znam. Sama wolę grać uczciwie. 

Jest jeszcze jedna grupa "kombinatorów". Są to osoby mające dostęp do kodów, paragonów i tego nadużywający. Barmana, który zbiera kapsle z promocyjnego piwa, zaliczam raczej do zawodowców. Po prostu wykorzystał okazję. Podobnie kasjera, który zagra na paragon zostawiony przez klienta. Ale jeśli ten kasjer nie wydaje paragonu, lub z tym zwleka w mając nadzieję, że klient się nie upomni, to już zaliczę go do grona oszustów. Podobnie pracowników magazynów zrywających kody, zanim jeszcze produkty trafią na sklep.

I jeszcze grupa "duchów". Nikt się nie przyznaje, że korzysta z tak zdobytych kodów, nikt nie zna osobiście takiej osoby. Ale często ktoś się wypowiada, że słyszał, iż inni tak robią. Albo, że zna kogoś kto zna innego co tak robi.. Chodzi o wynoszenie opakowań, kapsli, zakrętek, itp bezpośrednio z zakładów, jeszcze zanim znajdą się one na produkcie.  Nie znam nikogo kto to robi, nie wiem czy jest to możliwe. W końcu od czego jest ochrona zakładowa? Ale czasami spotykam się z wypowiedziami typu: 'Znam kogoś co pracuje w takim a takim zakładzie i on wynosił'

Komentarzy: 0
Gracz hazardzista

Po prostu typowy hazardzista. Człowiek uzależniony, gotów ostatnie pieniądze przeznaczyć na konkurs licząc, że przyniesie mu to główną wygzraną. Nie mający czasu na pracę, rodzinę... 

Sama nikogo takiego nie znam, ale muszą istnieć. W innym przypadku skąd by się wzięła opinia że konkursy to nałóg?

Komentarzy: 0
Gracz hobbysta amator

 Gra tylko dla zabawy, więc krzywo patrzy na wszystkich którzy konkursowanie traktują poważnie, bo... psują zabawę.

Gazety kupuje, bo lubi czytać, ale zaczyna od rozwiązania krzyżówek i wzięcia udziału w konkursach.

Nie gra o rzeczy niepotrzebne, ale czy setny kubek jest rzeczą niepotrzebną? W końcu zawsze może się zdarzyć tak, ze te 99 się stłucze i zostanie tylko ten jeden.

Nadmiar nagród rozdaje. Przychodzisz do takiego, widzisz jakiś koszmarny gadżet. Pyta się "Fajny?" Z grzeczności potwierdzasz i już nie pasuje odmówić, gdy Ci to wpycha, bo przecież Ci się podobało. Imieniny, święta, inne okazje taż można opędzić wygranymi.

Rezygnuje z konkursu, gdy musi kupić zbędne rzeczy, ale przecież mało jest produktów, które na pewno się nie przydadzą w gospodarstwie domowym. No może tylko pieluchy jak się ma w domu przedszkolaka lub nastolatka, akcesoria motoryzacyjne, gdy się nie ma samochodu i ogrodowe jak jedyną ziemię do uprawiania ma się w doniczce.

Wygrywa tylko na swoje potrzeby i czasem rodziny. I stąd pretensje, że ktoś wygrał w jednym konkursie kilka razy, a nagrdy sprzedaje. A on nie może wygrać, a chciał tylko dla siebie, szwagierki, cioci Ali i kuzynki wujka Władka.

Zdaje sobie sprawę, że konkursami zajmuje się wiele osób, dlatego nie nastawia się na wygraną. Ale zawsze uważnie czyta regulaminy i pilnuje, żeby wszystko było w porządku gdy trafi główną nagrodę.

Nadmiarem nagród chętnie obdziela rodzinę, dlatego rodzina czuje się zobowiązana do obdarowywania go różnymi "śmieciami", które mają jakieś tam punkty, kody itp.

Produkty kupuje tylko w takiej ilości, jaką jest w stanie zużyć. Dlatego rodzina musi używać tylko to na co jest akurat promocja. Przecież trzeba to zużyć, i leciec do sklepu po następne

Komentarzy: 0
Święta, święta..

 ...i czasu mało. I na konkursy, i na co inne.

Definicje graczy w moim leksykonki miały być 'z przymrużeniem oka' ale trochę nie bardzo mi to wychodzi, dlatego kolejne opysy będą się pojawiać jak je dobrze opracuję. Gracza amatora usunęłam bo to nie było to, gracz zawodowy też pewnie zostanie usunięty albo poprawiony. 

Sezon wiosenny uważam za rozpoczęty: wczoraj już ze ślubnym przeprowadzaliśmy akcję "Ratuj kota" , czyli usuwaliśmy pierwsze tegoroczne kleszcze. Muszę się rozejrzeć za dobrym środkiem przeciw tym zwierzątkom.

Komentarzy: 0
Gracz zawodowiec

 Gra dla zysku. Jeśli rozpracuje jakiś konkurs będzie grał do upadłego. Masowo obstawia konkursy internetowe, bo tam wygrana nic nie kosztuje. Nie pogardzi żadnym drobiazgiem, który można spieniężyć. Jeśli jest pewien wygranej gotów sporo zainwestować w konkurs. Jak wie, że mu się to opłaci,  kupuje rzeczy zbędne, by wygrać kolejne zbędne rzeczy. I tak to wszystko wyląduje póżniej na allegro. Kiedy w konkursie mu nie idzie, odpuszcza go sobie. Gra na kogo się da, jeśli to pozwoli mu wygrać więcej.  

Ale jak potrzebujesz pomocy w jakimś konkursie właśnie on najczęściej Ci pomoże. 

Komentarzy: 0
Gracz przypadkowy

Zwykle nie bierze udziału w konkursach. Traktuje to jako stratę czasu i pieniędzy. Ale jak np. kupi baton konkursowy, zgłoszenie wyśle; przechodząc obok punktu lotto kupi los; gdy rozwiąże krzyżówkę wyśle rozwiązanie. Sądzi, że skoro wysłał rozwiązanie z pewnością wygra i to od razu główną nagrodę. Dla niego konkursy to głupoty, którymi nikt się nie zajmuje, więc jak on się już zajął to za sam fakt należy mu się nagroda. Jeśli nie wygra twierdzi, że konkursy to oszustwo, wyciąganie pieniędzy, nikt nie wygrywa, albo wszystko jest ustawione i wygrywają znajomi. Nie interesuje się konkursami, do czasu aż znów mu coś konkursowego w ręce wpadnie. Jak już mu się uda coś wygrać to: albo jest wściekły bo nie doczytał, że musi np. zachować paragon i twierdzi że to wszystko oszustwo i ...patrz wyżej. Albo jest rozczarowany że wygrał tylko kubek a miał być samochód i znów ...patrz wyżej. Zdarza się jednak że jest zadowolony z nagrody i wtedy zwykle przechodzi do innej katergorii gracza. Zazwyczaj staje się hobbystą.

Jest pewna odmiana gracza przypadkowego, trafia się ona w rodzinach innych graczy. Gracz nieświadomy - Jak jedna z moich sióstr: nie wie ile razy wzięła udział w konkursach, w jakich i ile to kosztowało, a jak mnie spotyka to zwykle słyszę takie hasło "Anka, ja nic nie wygrywam, co ty już nic na mnie nie wysyłasz?"

Komentarzy: 0
Leksykon graczy polskich

Kilka razy spotkałam się z próbą sklasyfikowania osób zajmujących się konkursami. Ja na własny użytek stworzyłam sobie taką listę:

1.Gracz przypadkowy

2.Gracz amator-hobbysta

3.Gracz zawodowy

4.Gracz drobny kombinator

5.Gracz rekin biznesu

6.Gracz hazardzista

Komentarzy: 0
2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |