iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

znowu koty

 

Komentarzy: 1
kicie rosną

 

Komentarzy: 1
...

Dawno tu mnie nie było. 

Muszę przyznać, że Przynajmniej organizatorzy konkursu tu, na iWoman stanęli na poziomie. Tematy konkursowe nie tylko pojawiają się o czasie, ale też przesyłane są na maila. 

W połowie września ma zacząć się nowy konkurs Delmy. Trzeba będzie wysyłać sms-em kody z dwóch konkrsowych opakowań tej margaryny. Przynajmniej tutaj osoby które kupują produkty do spożycia, nie do dalszej odsprzedaży, będą miały większą szansę wygrać. Chć pewnie prawdziwi zawodowcy będą kupować na tony, wyciągać folie z numerami i odsprzedawać za pół ceny.

 

Komentarzy: 0
A dla miłośników moich kotków

 

Komentarzy: 1
konkursy

 To miał być blog o konkursach a zaczyna się robić o wszystkim...

Dlatego teraz tylko kilka notek związanych z konkami.

1. Konkursy na ekranie

Nie biorę w nich udziału, ale obecnie pełno ich na niemal kązdym programie. Czasem zdarza mi się patrzeć i wyłapać cos ciekawego.

Parę dni temu oglądałam Star Trek na Pulsie, później leciał jakiś program w stylu "proste zadanie a nikt nie dzwoni i te pieniądze czekają na Ciebie". Ja zajęłam się internetem, ale w tle leciał telewizor. Panienka z ekranu zachęcała ludzi by zgadli hasło z koperty, ułożone z z liter słowa BATERYJKA. W pewnym momencie słyszę, ze dzwoni jakaś kobieta i podaje wyraz: "jebaka". Oczywiście to nie było to hasło, ale jako spełniające warunki zadania zostało zapisane na tablicy. I panienka co parę minut odczytywała je wraz z innymi zapisanymi na tablicy.

2. Kuferki

Dotarły dzisiaj kuferki za papierki z Wawela. Po jednym dla mnie i dla moich dwóch sióstr. Jedna siostra mieszka z mamą, a druga zadzwoniła żeby się pochwalić.

Mama zaraz pyta się mnie a gdzie kuferek dla niej. Moja odpowiedź:

Zabrakło.

M: Jak to? Kuferków brakło?

J: Nie. Papierków brakło.

M: To trzeba było powiedzieć. Dałabym ci pieniądze na cukierki.

J: No tak. Zamiast kupić cukierki, zjeść i przynieść papierki, zebym wysłała, to wy byście chciały, zebym sama te cukierki zjadała i jeszcze torebki wam wygrywała. A same je sobie zjedzcie niech i wam pupy rosną.

3. Iwoman

Obecnie mamy tu świetny konkurs. Tylko trochę trudno w nim wziąć udział bo pytania się nie zmienają. Poprzednie pytanie wisaiało mi dwa tygodnie. Obecnie mam pytanie z ubiegłego tygodnia a aktualnego oczywiście nie widzę.

4.Kasia, Danie w 5 minut, Winiary i reszta

Zaczynam coraz bardziej tęsknić do dawnych czasów, kiedy trzeba było produkt kupić, zużyć i wysłać opakowanie, żeby móc wziąć udział w konkursie. Obecnie coraz więcej promocji jest przeprowadzane w taki sposób, że zwykle wygrywają  (i to często na całe rodziny) osoby, które mają możliwość kupna dużej ilości produktów promocyjnych, ale nie do zużucia tylko dalszej odsprzedaży, lub na potrzeby prowadzonych przez nich firm. Przeciętny zjadacz jak ja nie ma szans na wygraną z takimi gigantami. Zazwyczaj odbija się to w ten sposób, że nabieram niechęci do produktu. I nawet nie chodzi o to, że JA nie wygrałam, ale o to, że z puli wygranych często niemal połowa trafia do pewnej grupy osób o nazwiskach powtarzających się we wszystkich innych tego typu promocjach.

Komentarzy: 3
Psy

 Tak mi się teraz przypomniało. Ostatnio do centrum jeździmy ok. godz. 9-10 -tej. Ale podczas roku szkolnego codziennie woziliśmy dziewczyny na ósmą. I kiedyś zwróciłam uwagę ile po ulicach naszego miasteczka biega psów. Przeważnie rasowych. W późniejszych godzinach ich nie widać. Z początku mnie to zdziwiło. Dopiero po kilku dniach się połapałam. Te psy są z rana wypuszczane 'za potrzebą'. I taka myśl mnie naszła.

"Jak ktoś mieszka w bloku to nie ma gdzie zwierzaka wyprowadzić. Ale w domu jednorodzinnym? Z własnym kawałkiem ogródka czy placu? Pies wypuszczony na chodnik? Nie wiem co bardziej świadczy o właścicielu? Czysta posesja, czy psie kupy na chodniku przed tą posesją?"

A mieszkam w małym mieście. Fakt, że z tradycjami, ale praktycznie bez bloków, same domki. Może na moje zdziwienie wpływa fakt, że ta część miasta, w której ja mieszkam kiedyś była wsią, wcieloną w miasto zaledwie parę lat przed moim urodzeniem. I mam jeszcze "wiejskie" nawyki. I dobry gospodarz za swoje zwierzęta odpowiada, i za ich odchody też. U moich rodziców kury "robiły" na podwórko. Ale było to nasze podwórko, a nie droga czy plac sąsiadów. 

Komentarzy: 1
Zdjęcia

 Udało mi się wstawić kilka fotek.

Wielkie dzięki Willow.

Kociętom zaczynają się oczka rozklejać. Ale tak się wiercą, że nie udało mi się zrobić zdięcia tym ślicznym ślepkom. Ale nic straconego. Na razie mam inny problem, bo nawet jest chętny na jednego kociaka (jak się odchowie). A dziewczyny zapowiedziały, że nie oddadzą. Wszystkie ich, wszystkie ładne i wszystkie kochane. Ja tam i tak swoje wiem. Hodowli kotów nie mam zamiaru zakładać. 

Ale na zdjęciach widać jak szybko rosną. Niby się wydają takie malutkie. A przecież jak się urodziły były o połowę mniejsze niż teraz.

Komentarzy: 1
Zaczynają widzieć

 

Komentarzy: 1
Już w szafie

 

Komentarzy: 5
Jeszcze w koszu

 

Komentarzy: 3
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |