iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Garnier

 

Komentarzy: 0
Zdrapka

 Ja to jednak mam trochę szczęścia. Kupowałam dzisiaj w Żabce piwo dla ślubngo. Sięgając po jego ulubionego Żubra zauważyłam kątem oka ulotkę przyczepioną do sąsiedniej półki. "Kup cztery Tyskie, odbierz zdrapkę i sprawdź co wygrałeś." Nie zastanawiając się wiele wrzuciłam czteropak Tyskiego do koszyka. Przy kasie jeszcze się upewniłam czy dostanę zdrapkę. Okazało się, że dopiero co dostali towar i sprzedawczyni nie jest pewna czy zdrapki są do wszystkich piw, czy tylko do butelkowego. Zawołała właściciela, który stwierdził, że zdrapka mi się należy. Zaraz zdrapałam i ze zdziwieniem ujrzałam jakiś kołpak. Przyglądałam sie, próbując rozszyfrować, co ten symbol oznacza. Połapałam się w momencie, w którym właściciel stwierdził: "Pewnie otwieracz". "Raczej czapka" -odpowiedziałam. Zwątpiłam widząc pełną zaskoczenia minę chłopaka. "Chyba, że to zonk "-powiedziałam podając mu zdrapkę. Przyjrzał jej się, sięgnął pod ladę i podał mi czapkę. "Pierwsza zdrapka i już najlepsza nagroda na sklepie zeszła." - powiedział -"Przysłali mi jedną czapkę, dwa szaliki a reszta to otwieracze"

Komentarzy: 1
Mlekołaki

 

Komentarzy: 0
byckobieta

 

Komentarzy: 0
West

 

Komentarzy: 0
Coś się ruszyło

 Ta miska z Lubelli to pierwsza wygrana, która dotarła w tym roku. I do wczoraj jedyna. Dziś dostałam koszulkę. Przez dwa tygodnie miałam takie pustki. Telefon milczał, na maila tylko spam, żadnych sms-ów, w skrzynce pocztowej tylko rachunki, wyniki też bez mojego nazwiska. Nie sądziłam, że jastem aż tak uzależniona. Nie od grania, ale od wygrywania. Rozumiem dlaczego ludzie tak łatwo uzależniają się od hazardu. Ten dreszczyk emocji... Wydaje mi się jednak, że mnie ten nałóg nie grozi (każdy nałogowiec tak mówi ;)). Po prostu szkoda mi pieniedzy na głupstwa typu: zdrapki, automaty itp. Zdaję sobie sprawę, że przeważnie się przegrywa i nie liczę na wielką wygraną. Poza tym te "wyciągacze pieniędzy" dają natychmiastową informację o wygranej, a raczej jej braku. Ja wolę odciągać ten moment ekscytując się samym faktem, że być może zaraz dowiem się o wygranej. Nawet dzisiaj przesyłki nie otworzyłam zaraz po przyjściu do domu, ale dopiero później przy kawie. ą jaką uciechę sprawiało mi obserwowanie ślubnego i dziewczyn krążących wokół paczki.

A tak poza tym to jednak sie ruszyło: w niedzielę mail o wygranych książkach, wczoraj kosmetyki i kwartalna prenumerata "Poradnika domowego". Najbardziej ucieszyły mnie książki. Będę miała na co czekać.

Komentarzy: 0
Lubella

 

Komentarzy: 0
Anielski paragon

 Musiałam kupić produkty shwarckopf i henkel do Anielskiej promocji. Zaraz po pracy poszłam na zakupy.

Jeden sklep - nie ma, drugi - to samo, trzeci - są. 

Biorę dwa kosmetyki, idę do kasy. Pani podlicza mi na kalkulatorze. "Ale ja bym chciała paragon" - mówię. "To przejdziemy do drugiej kasy" - pani na to. Przechodzimy. Pani podlicza tym razem na kasie, płacę, odbieram paragon, odchodzę. Jeszcze rzucam okiem na paragon przed schowaniem i widzę:

artykuły przemysłowe - cena

artykuły przemysłowe - cena

Wracam. "Proszę o dopisanie na odwrocie co to za kosmetyki i pieczątkę sklepu" - mówię grzecznie. Pani spogląda wściekle, siada ponownie przy kasie. Odbiera ode mnie paragon, wyciąga kartkę z kodami, drukuje nowy paragon posiłkując się kartką. 

Od tego czasu w tym sklepie nie byłam i jeszcze przezjakis czas nie pójdę, niech jej to zdarzenie z głowy wyleci. Artykuły przemysłowe to bardzo ogólna kategoria, właściwie trudno by mi było udowodnić, że to nie np. kilogram gwoździ  a kosmetyk i to w dodatku tej konkretnej firmy.

Problemy z paragonami są jednym z powodów, że wolę robić zakupy w dużych sklepach  i sieciówkach, tam przynajmniej na paragonie mam to co w koszyku. A w takich mniejszych często trafiają się różne "kwiatki" np: kupiłam płyn do prania, na paragonie proszek w dodatku innej firmy niż mi potrzeba; kupiłam kostki Knorr, na paragonie kostki Vegeta(?); kupiłam dwie gazety, płatki śniadaniowe, śmietanę, żurek, na paragonie: wędlina, wędlina, owoce, owoce, pieczywo. Ten ostatni akurat nie na konkurs, ale dobór kodów boski.

Komentarzy: 0
podsumowanie

 Podliczyłam ubiegłoroczne wygrane, było ich 144. Mówię o tym ślubnemu dodając, że w 2008 było 156 nagród. 

Ślubny na to: "Oj, ale się rozleniwiłaś"

 

Podsumował mnie też szwagier składając życzenia wigilijne : "I zebyś wreszcie zaczęła wygrywać coś porządnego, a nie samo badziewie". Jak według niego telefon za ok 1000 zł, czy DVD za 600 jest badziewiem, to ja już nie wiem co mam wygrać. Co prawda cenniejszych wygranych było kilka, co najwyżej kilkanaście, ale mnie cieszą wszystkie, nawet smyczka czy zestaw próbek.

Komentarzy: 4
Jakie teraz śliczne torty robią - urodzinowy tort Niki

 

Komentarzy: 0
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |