iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

zima mistrzów

 

Komentarzy: 0
piękna tv

 

Komentarzy: 0
cukier królewski

 

Komentarzy: 0
Mało?

 Anka swoją pocztę zwykle odbiera od mamy. U mamy prawie zawsze ktoś jest a u Anki zwykle na odwrót, więc listonoszka się przyzwyczaiła tam właśnie zostawiać wszystkie przesyłki. Ance to nawet na rękę, bo nie musi latać z awizami na pocztę (3 km). Między domem Anki a mamy jest tylko jeden sąsiad. pierwsze pytanie jakie Anka zadaje przychodząc do mamy to "Była jakaś poczta?" a dopiero potem "Co słychać?"

Wczoraj Anka zaraz po wejściu zobaczyła trzy przesyłki: 

-To do mnie?

-Tak.

-A było coś jeszcze?

A swoją drogą kurierzy też zwykle "lądują" u mamy. Jak Anka była w pracy to wiadomo, ze lepiej żeby tam zostawiali przesyłki. Ale ostatnio zarówno Anka jak i ślubny byli w domu. Zadawonił kurier, że jedzie z przesyłką. Anka skierowła go do mamy a następnie wychodząc z domu oświadczyła ślubnemu, że idzie czekać na kuriera.

Komentarzy: 0
Lekki poślizg...

 Anka kupowała dzisiaj piwo dla ślubnego w Żabce. Te konserwy same rzuciły się jej w oczy: paprykarz szczeciński, na puszce napis "2000 nagród do wygrania". Wczoraj ich jeszcze nie widziała. Sięgnęła po puszkę i zaczęła ją oglądać w poszukiwaniu dokładniejszych informacji. Znalazła tylko "szukaj kodu pod wieczkiem" i "szczegóły na www...". Po uważniejszym przyjrzeniu się znalazła jeszcze bardzo drobnym drukiem "Czas trwania promocji 01.11.2008 do 31.01.1009". Najpierw pomyślała, że źle przeczytała. Później doszła jednak do wniosku, że widocznie firma ma "lekki" poślizg w dystrybucji konkursowych produktów.

Komentarzy: 0
Nadaktywność?

 Co nieco o konkursie iWomen.

Nagradzają za aktywność na stronie? Więc trzeba być aktywnym. Dają po pięć punktów za wpis na blogu? To trzeba pisać bloga, wszystko jedno co byle dużo, kilka, kilkanaście wpisów na godzinę. Można wstawiać wiersze, dowcipy, przepisy kulinarne, nieważne, niech tylko wpisy mają ponad 1000 znaków i niech ich będzie dużo. Punkty jeszcze dają za komentarze? Więc trzeba komentować, wszystko, można nawet nie czytać uważnie artykułów. Wystarczy tylko znaleźć kilka tekstów kluczy (np. ciekawe, fajny tekst, bez sensu) i wpisywać je pod czym tylko się da. Ważne, że z każdym komentarzem punktów przybywa. Można jeszcze ten sam komentarz wstawić kilka razy pod rząd i wtedy punkty się pomnożą...

Anka się wy...pisała, i jej trochę ulżyło. Co prawda Anka też zwiększyła swoją aktywność pod wpływem konkursu, ale jak czasem widzi co się tu ostatnio wyrabia to coś ją chce trafić.

Komentarzy: 0
Hurtownicy i zazdrośnicy

 Anka do hurtowników nie należy, nie wysyła setek zgłoszeń i wygrywa mało (jeśli wogóle). Owszem wysyła po kilka, czasem kilkanaście zgłoszeń, zdarza jej się grać na rodzinę, ale nadwyżek promocyjnych zakupów nie sprzedaje. Po prostu ich nie ma, kupuje tylko tyle, ile jest w stanie zużyć wraz z rodziną.

Czy w takim razie Anka jest zazdrośnikiem? W pewnym sensie tak. Zazdrości hurtownikom, ale nie wygranych a raczej  odwagi. Ona sama nie podjęłaby ryzyka zainwestowania kilkuset (?) złotych w nadzieję na wygraną. Co prawda jej szanse pewnie znacznie by wzrosły, ale to tylko loteria, stuprocentowej gwarancji wygranej nikt nie daje. Anka woli wysłać jedno zgłoszenie, mieć spokój i później cieszyć się z ewentualnej wygranej (nawet drobnej), niż wysłać ich kilkaset, martwić się czy coś wylosuje a potem jeszcze czy wygrane uda się sprzedać tak żeby na tym zarobić, a przynajmniej odzyskać wydatki. 

Jej uczucia co do hurtowników są mieszane. Z jednej strony uważa, że każdy orze jak może i jeśli ktoś sporo inwestuje to powinien też dużo wygrywać, jeśli gra uczciwie. Trochę ich podziwia i za odwagę i za sposób radzenia sobie w życiu. Z drugiej strony kiedy widzi setne wyniki, gdzie lwią część nagród zgarniają wciąż te same osoby, taka myśl ją dopada "Ludzie opamiętajcie się,  odpuśćcie chociaż jeden konkurs, niech od czasu do czasu ktoś inny wygra".

Komentarzy: 3
Nie jestem głodny

 Konkomaniaków możnaby podzielić na dwie, a właściwie trz grupy. Tych co grają dla zysku, tych co grają dla zabawy i tych co grają, bo muszą.
Ci pierwsi grają o wszystko, co da się sprzedać. Ci drudzy grają o wszystko, co może się w przydać (jeśli nie im to rodzinie lub znajomym). Ci trzeci grają tylko o to, czego potrzebują. W związku z tym mają pretensje do pozostałych dwóch grup o to, że grają i zabierają im wygrane. Wystarczy, że ktoś pochwali się wygraną, dodając "sprzedam", "wymienię", "po co mi to", zaraz jakiś "potrzebujacy" wyskakuje z komentarzem typu "to po co o to grałeś", 
"zachłanność", "kto inny tego potrzebuje i nie wygrał przez takich jak ty".
Ance zdanie "Ja gram tylko o to czego potrzebuję" przypomina "Nie, dziękuję, naprawdę nie jestem głodny" z tego dowcipu o studentach (Jakie jest najwieksze studenckie kłamstwo?). Jej zdaniem, jesli ktoś może sobie pozwolić na luksus czekania, aż wygra jakąś konkretną rzecz, to widocznie ta rzecz nie jest mu tak bardzo potrzebna. 
Jak Ance coś jest potrzebne to idzie i to kupuje, nie zawsze nowe i najnowocześniejsze, takie na jakie ją w danym 
momencie stać. Oczywiście mogłaby pieniadze wydane na zakup przeznaczyć np. na losy, czy konkursy , w których daną 
rzecz można wygrać. Ale sęk w tym, że jej jest potrebny ten przedmiot a nie nadzieja, że kiedyś go wygra.
W ciągu kilkunastu lat zabawy w konkursy, Ance tylko raz zdarzyło się wygrać, coś co potrzebowała. Otóż uzbierało się jej trochę płyt DVD, głównie za sprawą konkursów (nie grała o nie, ale tak jakoś się trafiały,jako nagrody pocieszenia). Tyle że nie miała odtwarzacza i faktycznie udało jej się ten odtwarzacz wygrać. Ale tu odezwało się zezowate szczęście Anki, wygrała dokładnie tydzień po tym jak już kupiła DVD w jakiejś wyprzedaży czy przecenie za 1/3 sklepowej wartości. Tak więc ta wygrana już nie była jej tak potrzebna. I wogóle większość wygranych Anki to rzeczy przydatne, lub takie, które bardzo chciała mieć, ale nie mogła sobie na nie pozwolić.
A gdyby taki "potrzebujący" stwierdził: "Gram tylko o to co mi się przydaje" lub "Nie gram o zbędne" brzmiało by to o wiele lepiej i mniej roszczeniowo.


 

Komentarzy: 0
Wygrana Niki

 Anka co miesiąc wysyła kilka, czasem kilkanaście sms-ów na różne konkursy gazetowe. Z raczej mizernym efektem. W ciągu kilku lat wygrała zaledwie parę razy, średnio może raz na rok. Niedawno Anka wysłała sms-y na konkursy z Piękna TV (jeden z rozwiązaniem krzyżówki, jeden na konkurs gdzie do wygrania były gry PC dla dzieci). Jakieś dwa dni później Nika przeglądając gazetę znalazła ten konkurs. Spytała Ankę czy może wziąć w nim udział. Anka oczywiście się zgodziła, i nawet pomogła dziecku napisać sms-a. 

Dziś do Niki ktoś zadzwonił. Tak się złożyło, że dziecko było w innym pokoju, więc Anka go zawołała i zerknęła na wyświetlacz, żeby sprawdzić kto zacz. Numer był obcy, więc uznała, że lepiej będzie jak sama odbierze. Okazało się, że Nika wylosowała grę. 

Anka oczywiście bardzo się cieszy szczęściem dziecka, ale sama jeszcze przez parę godzin zerkała na swój telefon z nadzieją, że też zadzwoni. 

Anka od czterech albo i pięciu miesięcy nic nie wygrała w konkursach gazetowych, a Nika wysłała pierwszego sms-a i już trafiony.

Szczęście początkującego?

A może to znak, że Anka powinna odejść na konkursową emeryturę?

Komentarzy: 0
pan chłodek

 

Komentarzy: 0
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |